 Zresztą sama nazwa „jarmark” pochodzi z języka niemieckiego „Jahrmarkt” znaczy po prostu targ doroczny. Już położenie miasta, na trakcie kupieckim, blisko granicy, samo określiło jego „handlową” specjalizację. Późniejsi władcy Polski nadawali miastu przywileje organizowania dodatkowych targów, na świętego Jakuba, świętego Jacka, w Białą Niedzielę i w końcu co tydzień. Stało się więc tradycją, że w każdy czwartek z wszystkich stron ciągnęły do miasta tłumy, aby sprzedać swoje wyroby, kupić to, co w gospodarstwie konieczne, pooglądać, potargować się, spotkać znajomych. W ciągu wieków zmieniał się asortyment oferowanych towarów, tak jak zmieniały się czasy, ludzkie potrzeby i oczekiwania. Dawniej handlowano w rynku, teraz targowisko zajmuje coraz więcej miejsca od ulicy Waksmundzkiej aż za Aleję Tysiąclecia (i ciągle rośnie).Wełna, skóry, wyroby z drewna, żywność były na targu od początku istnienia miasta i pewnie będą zawsze. Dzięki jarmarkom Miasto mogło się bogacić, przecież i sprzedający i kupujący w ciągu całego pracowitego dnia musieli coś zjeść, coś wypić, czasami też i gdzieś przenocować. Rozwijała się więc i gastronomia. W drugiej połowie XX wieku tylko w czwartek można było dostać modną odzież, większość mieszkańców Podhala (teraz w wieku średnim) swoje pierwsze dżinsy kupowała na placu. Czwartkowy jarmark był wielką atrakcją turystyczną, zakupy zawsze były udane. Teraz nie można narzekać na braki w zaopatrzeniu, jednak na jarmark trzeba pójść. W czwartek i sobotę na placu kupić i sprzedać można dosłownie wszystko. W niedzielę targowisko zmienia się w giełdę samochodową, ale nie wszyscy kupują samochody, więc przekupnie oferują też odzież, buty i inne artykuły. Starsi mieszkańcy Podhala w każdy czwartek przychodzą na jarmark; jeśli nic nie kupują przyglądają się, przysłuchują transakcjom, a potem omawiają je przy kufelku piwa lub kieliszku czegoś mocniejszego. Tradycyjnym tematem tych rozmów było dawniej kupno konia czy krowy, okazje, które ktoś zaprzepaścił, targowe oszustwa. Prócz dużych zwierząt gospodarskich można kupić psa, kota, drób, wszystko to, czym zwierzęta się karmi. W ostatnich latach najwięcej jest jednak odzieży, sprzętów gospodarstwa domowego, środków piorących, zawsze chętnie kupowane są drewniane łyżki, wałki do ciasta i inne drobiazgi potrzebna w domu. Na targowicy często słyszy się i języki obce; zawsze słowacki (nawet ceny podawane są w koronach), coraz częściej niemiecki i angielski – jarmark jest przecież atrakcją turystyczną. Prawdopodobnie nie ma takiej rzeczy, której nie da się kupić w Nowym Targu. Jeśli kupiec czegoś nie ma w czwartek, obieca i przywiezie w sobotę lub za tydzień. Jarmarki odbywają się bez względu na pogodę. Zmieniają się czasy, potrzeby, towary, ale jarmark w Mieście się nie zmienia. Jest zawsze.
Zobacz również:
Materiały źródłowe: www.nowytarg.pl
| Czy ten artykuł okazał się przydatny? | | |
| Atrakcje w Nowym Targu: | » » » » » » » » » »
|
Zobacz również: | » | | » |
|
| Noclegi w okolicy | » » » » » » »
|
|
|
|
|