Na tyłach tego cmentarza leży kirkut — cmentarz żydowski założony w XIX w. Zachowało się tu około czterdziestu nagrobków, lecz tylko jedna macewa jest cała — w pobliżu wejścia od strony ul. Konopnickiej. Wchodząc na ogrodzony teren pamiętajmy o nakryciu głowy, aby uszanować obyczaj tych, którzy tu spoczywają, i tych, którzy ich tutaj pochowali. Choć niewielki ten kirkut i zniszczony, jest najlepiej zachowanym obiektem tego rodzaju na całej naszej trasie. Poświęćmy więc nieco miejsca na ułamkowe choćby przybliżenie podstawowych wiadomości o żydowskich cmentarzach. To one są najczęściej jedynym śladem obecności żydowskiej, która tak znaczącą rolę odegrała w historii Polski, zwłaszcza tej prowincjonalnej. Żydzi zaczęli przybywać do Broku po roku 1795. Sto lat później, w 1880 r., stanowili połowę jego mieszkańców, niemal całkowicie opanowali handel i rzemiosło, mieli synagogę, mykwę (łaźnię rytualną) i dwie szkoły: cheder — podstawową szkołę religijną, do której uczęszczali wszyscy chłopcy z gminy żydowskiej, orazjeszybot — średnią szkołę talmudyczną, po ukończeniu której można się było ubiegać o posadę rabina. Brok był zatem typowym wschodnioeuropejskim sztetł — małym miasteczkiem żydowskim. „Mimo ogromnych różnic kulturowych, odmiennych interesów obie społeczności: polska i żydowska żyły w zgodzie i we wzajemnej tolerancji".9 Niewątpliwie istnienie społeczności żydowskiej dodawało miasteczku kolorytu. Pierwsi letnicy traktowali obyczaje starozakonnych jako atrakcję, przyglądając się z zaciekawieniem, „jak Żydzi stojąc nad brzegiem rzeki wytrząsali swe grzechy na bieżącą wodę". Tak było w dzień żydowskiego Nowego Roku, Rosz Haszana, przypadający w pierwsze dwa dni miesiąca tiszri, zazwyczaj we wrześniu. Pierwszy dzień tego święta zwany był też Świętem Trąbek. Rozlegał się wówczas głos baranich rogów, a prawowierni Żydzi dokonywali symbolicznego obrzędu oczyszczania się z grzechów. Aleksander Gierymski sportretował ten obyczaj na pysznym obrazie. Swoich zmarłych Żydzi grzebali w ziemi od dawna i różnili się tym od sąsiednich narodów basenu Morza Śródziemnego. Nie uznawali kremacji, nie pozostawiali ciał na pożarcie dzikim zwierzętom lub ptactwu. W dawnych czasach miejsce pochówku znaczono tylko bielonym kamieniem bez napisu. Dopiero od II wieku przed Chrystusem na wzór helleński poczęto ozdabiać kamienie imieniem zmarłego. W ciągu wieków wykształcił się charakterystyczny kształt nagrobka, tzw. macewa. Cmentarz zapełniano najczęściej bez wytyczania ścieżek i alejek. Dla oszczędności miejsca zwłoki chowano warstwami, powstawał więc swoisty tłum stojących kamieni. Cmentarz dla religijnego Żyda to dom mogił, ale i dom wieczności, to dobre i święte miejsce. Śmierć jest bowiem drogą do Boga. O zmarłym nie mówi się, że umarł, lecz że „przebywa w świecie prawdy". Ostatnią modlitwą człowieka przed śmiercią winno być Szema Jisrael: „Słuchaj Izraelu, Pan, Bóg nasz, jest Bogiem jedynym". Jeśli umierający nie może mówić, obowiązek odmówienia modlitwy spoczywa na jego bliskich. Dawniej zwłoki wynoszono z domu przez okno. Donośny głos rogu oznajmiał o pogrzebie, aby mogło w nim uczestniczyć jak najwięcej współbraci. Kto napotkał kondukt żałobny, ten musiał się doń przyłączyć. Osobno szli mężczyźni, osobno kobiety. Po złożeniu ciała do ziemi syn albo krewny odmawiał kadisz, modlitwę za zmarłych, i musiało się to odbywać w obecności nie mniej niż dziesięciu mężczyzn. Odprawiano stypę, jedzono soczewicę, chleb i jajka, pito wino jako kielich pociechy. Potem przez siedem dni trwała ścisła żałoba, w czasie której najstarszy syn zmarłego nie powinien pracować, czytać Pisma Świętego, myć się, nosić skórzanego ubrania ani współżyć z kobietą. W domu przewracano wszystkie łóżka. Jeszcze przez jedenaście następnych miesięcy żałobnik rano i wieczorem szedł do synagogi, aby odmówić kadisz. Każdy religijny Żyd gorąco pragnął mieć syna, co mu miało zapewnić te pośmiertne modlitwy. Cmentarze są dla Żydów miejscami szczególnymi, co w pewnym sensie przyczynia się do ich zaniedbania. Z ziemi cmentarnej nie wolno w żaden sposób korzystać, nie wolno kosić trawy. Kamienie nagrobne oplata więc zieleń i chwasty. Odwiedzając cmentarz, kładzie się na grobie nie kwiaty, lecz drobne kamyki. Podczas okupacji hitlerowskiej większość z tysiąca dwustu brokowskich Żydów osadzono w obozie przejściowym w niedalekiej Małkini, gdzie zginęli z głodu i zimna, inni z rami hitlerowskiego obozu zagłady w Treblince. Dzisiaj należą do czasu przeszłego. „Próżno byś szukał w oknach zapalonych świeczek / I śpiewu nasłuchiwał z drewnianej bożnicy" (Antoni Słonimski: Elegia miasteczek żydowskich).
Zobacz również:
Materiały źródłowe: Urząd Gminy Brok - www.brok.pl
| Czy ten artykuł okazał się przydatny? | | |
| Atrakcje w : | » » » »
|
Zobacz również: | » |
| |
|
|