Miejsce na letnią rezydencję biskupią wybrano wyborne, z pięknym widokiem na zakole rzeki. Inicjator budowy, biskup Henryk Firlej (1574-1626), był człowiekiem renesansu, jak jego poprzednik Noskowski. Pochodził ze znakomitego rodu. Syn wojewody krakowskiego Jana Firleja i Barbary Mniszchówny, studiował w Austrii i we Włoszech, szybko zakorzenił się w kręgach watykańskich i awansował, zostając m.in. domowym prałatem papieskim i z papieskiego polecenia sekretarzem polskiego króla. Uzyskał wnet sakrę biskupią, a w przyszłości miał być uhonorowany godnością arcybiskupa gnieźnieńskiego i prymasa Polski. Po objęciu w 1617 r. biskupstwa płockiego rozpoczął budowę pałacu w Broku, którą ukończył w 1624 r. Przypuszcza się, że budowniczym był włoski murator Piotr Durie, związany z rodziną Firlejów i przez nią nobilitowany. Ponieważ w Italii panowała moda na pałacowe rezydencje wiejskie o charakterze willi, taką właśnie renesansową willą stał się brokowski pałac, choć dzięki wieży i gotyckim przyporom miał od strony Bugu wygląd warownego zamku i jego ruiny w XIX w. tak właśnie poczęto nazywać. Miał kształt wydłużonego prostokąta, usytuowanego frontem do miasta, z wejściem od zachodu. Od wschodu dobudowana była kaplica, której sklepienie wzorowano na sklepieniu kościoła. Na parterze mieściły się cztery pomieszczenia: sypialnia i pokój przyjęć, a po drugiej stronie wielkiej sieni izba stołowa i skarbnica. Na piętrze znajdowały się również cztery pokoje oraz duża sala recepcyjna. Ozdobą pałacu była wieża, na której szczycie znajdował się widokowy taras, zwany belwederem. Było tam miejsce odpoczynku osłonięte od wiatru drewnianą obudową. Można stąd było do woli podziwiać okolicę, przy okazji prowadząc uczone dysputy. Z pewnością przesiadywał na belwederze schorowany biskup Firlej. Jego następcą na biskupim tronie był Stanisław Łubieński (1573-1640). Właśnie w Broku spisał był Żywoty biskupów płockiech — swoisty bestseller tamtych czasów. Ten wszechstronnie wykształcony humanista doktorat uzyskał na Uniwersytecie Jagiellońskim, wiedzę pogłębiał w Grazu, Perugii i Rzymie, później pracował w królewskiej kancelarii, gdzie doszedł do godności podkanclerzego. Jako biskup płocki zgromadził dużą bibliotekę i sam był autorem kilku ważnych i cenionych prac histo rycznych i politycznych. W 1634 r. napisał: „Szczęśliwość nasza wszystka w tym jest, abyśmy w granicach naszych cali zostawali, a zdrowie każdego człowieka i swoje jest najmilsze". Żywota dokonał w innej biskupiej rezydencji nad Bugiem — Wyszkowie. Z widoków oglądanych z brokowskiej wieży czerpał natchnienie przyjaciel biskupa Łubieńskiego, Maciej Kazimierz Sarbiewski (1595-1640), najznakomitszy ze wszystkich poetów polskich piszących po łacinie, zwany „sarmackim Horacym", i jeden z najwybitniejszych w całej Europie liryków barokowych, który w dalekim Rzymie od papieża Urbana VIII uzyskał laur poetycki — rodzaj ówczesnego literackiego Nobla. Wielkim poetą został nie od razu. Najpierw pisywał panegiryki, niesmaczne zresztą. Nie on jeden, gdyż proceder był to powszechny. Na szczęście w 1623 r. jezuici wysłali go do Rzymu „i tutaj to pod wpływem gorliwych studiów nad poezją starożytną, zarówno grecką, jak rzymską, talent jego nie tylko się rozwinął, ale i wyszlachetniał do niepoznania", jak pisał w 1908 r. Ignacy Chrzanowski w Historii literatury niepodległej Polski. „Trzydzieści sześć wydań miały w Europie ody jego i epigramaty w wieku XVII; wydawano je nadal i w XVIII, i w XIX w.; sława jego trwała długo w dalekiej Anglii. Gdy w r. 1632 w Antwerpii drukowano Matthiae Casimiri Sarbie-vii Lyńcorum libros IV, artystyczny rysunek karty tytułowej nosił podpis: Rubens pinxit" — czytamy w Zarysie dziejów literatury polskiej autorstwa innego tuza polskiej polonistyki, prof. Juliusza Kleinera, wydanym w 1933 r. Nad tymi, którzy go poprzedzali w poetyckim dziele, „górował dzięki dodaniu nowych strun do lutni pożyczonej. Tony owe płynęły przede wszystkim z odczucia przyrody. Umie on oddać jej urok i malowniczość, kreślić krajobraz i polski, i włoski; zwraca uwagę na ruch w zjawiskach, na światła i cienie, na wdzięk zorzy i rosy, w której ze zbyt wyszukaną pomysłowością widzieć pragnie łzy kwiatów nad konaniem nocy". Znał i czuł swoją ojczyznę ten jezuita i nadworny kaznodzieja króla Władysława IV. Znał i czuł swoje rodzinne Mazowsze. I musiał mu się widok z belwederu w Broku podobać, skoro Odę do rzeki Bugu mu poświęcił, chociaż — jak się zdaje — raczej w Wy-szkowie niż tutaj ją napisał: O Bugu! O czysty wód świętych krysztale! Jakaż mi Pierys pozwoli Bym konchą czerpnąwszy twą falę, Ugasił pragnienie do woli? (przekład Władysława Syrokomli) „...Twórczość Stanisława Łubieńskiego i Kazimierza Sarbiewskiego doskonale oddają atmosferę, jaka panowała w pierwszej połowie XVII wieku, atmosferę przeniesioną z otoczenia papieskiego, z Rzymu i Włoch okresu renesansu oraz dworu Zygmunta III w Warszawie (...). Był to zresztą okres największej świetności Broku, o czym świadczą ponadto inne wspaniałe budowle, jak chociażby kościół wybudowany w XVI wieku, cały kompleks zabudowań folwarcznych, spichrze, browar, karczmy, liczne domy mieszczańskie wybudowane przy wyłożonych brukami ulicach". W ruinę budowla poczęła popadać około połowy XVIII w. Pałac nie był używany, brakowało gospodarza. Niczego nie zmieniło przejęcie obiektu przez władze zaborcze, w XIX w. pałac strawił pożar, a dzieła dopełnili ostatni prywatni właściciele. Wiosną 1910 r. zachowane jeszcze ruiny zostały rozebrane celem uzyskania budulca na... oborę. Nie pomogły protesty, a m.in. napisał alarmujący artykuł znakomity autor Wspomnień niebieskiego mundurka Wiktor Gomulicki: „Stare mury, stare wspomnienia, stare księgi, zbroje, sprzęty, wszystko co naszą świętą przeszłość przypomina i wskrzesza — są naszym istotnym skarbem narodowym, od wszystkich innych trwalszym, drogocenniejszym, chlubniejszym".
Zobacz również:
Materiały źródłowe: Urząd Gminy Brok - www.brok.pl
| Czy ten artykuł okazał się przydatny? | | |
| Atrakcje w : | » » » »
|
Zobacz również: | » |
| |
|
|